Po wyroku, który wywołał duże emocje w Łomży, na księdza Radosława Kubła spadła fala internetowego hejtu. Wśród wielu obraźliwych komentarzy znalazł się także wpis nawołujący do przemocy. Duchowny postanowił zgłosić sprawę organom ścigania, a policja szybko ustaliła autora komentarza.
46-letni Mariusz S. stanął przed sądem i musiał zmierzyć się z osobą, której wcześniej życzył śmierci. Jak relacjonuje ksiądz, mężczyzna po spotkaniu twarzą w twarz spuścił wzrok. Oskarżony przyznał się do winy i przeprosił, tłumacząc, że działał pod wpływem emocji i nie zastanawiał się nad prawdziwością informacji, które przeczytał w internecie.
Czytaj też: Wyrok dla księdza Radosława z Łomży. Wierni i bliscy w szoku: "To po prostu niemożliwe!"
Duchowny przyjął przeprosiny i zadeklarował, że nie żywi urazy do hejtera. Sąd nakazał mężczyźnie opublikowanie przeprosin oraz sprostowania na portalu, gdzie zamieszczono bezprawny wpis. Po rozprawie Mariusz S. jeszcze raz przeprosił księdza.
Ta historia pokazuje, jak łatwo anonimowo oceniać i potępiać innych w sieci. Tym razem internetowy hejt zakończył się jednak skruchą i przebaczeniem.
Ten przypadek dobitnie udowadnia, jak niewiele trzeba, by w wirtualnym świecie wziąć udział w masowym niszczeniu drugiego człowieka. Wystarczy kilka znaków na klawiaturze, by wywołać potężną burzę, jednak tym razem ta sprawa zakończyła się prawdziwym opamiętaniem, prośbą o litość i ostatecznym przebaczeniem, co na polskim podwórku internetowym stanowi rzadki wyjątek od reguły wszechobecnego hejtu.