Przytomność umysłu i szybka reakcja mężczyzn
Nie mieli czasu na zastanowienie. Gdy zauważyli 4-letnią dziewczynkę znajdującą się na balustradzie balkonu na piątym piętrze, natychmiast rozłożyli koc i ustawili się pod budynkiem. Po chwili dziecko spadło prosto na koc, zsunęło się z niego i spadło na ziemię.
Odwaga, przytomność umysłu i zdecydowana reakcja mężczyzn mogła mieć kluczowe znaczenie dla zdrowia dziecka. We wtorek bohaterom z Łomży oficjalnie podziękowano. Z rąk prezydenta Łomży Mariusza Chrzanowskiego i poseł Bogumiły Olbryś odebrali listy gratulacyjne, upominki od miasta i bony na zakupy.
Dramatyczne chwile na Sybiraków w Łomży
Do zdarzenia doszło w niedzielę (9.08) przy ulicy Sybiraków w Łomży. Przez około godzinę dziewczynka bawiła się sama na balkonie na piątym piętrze budynku. Już wtedy losem dziewczynki zainteresowali się sąsiedzi. Kiedy dziecko zaczęło przemieszczać się po balustradzie i przeszło na sąsiedni skrajny balkon sytuacja stała się dramatyczna.
Na pomoc ruszyli sąsiedzi i przechodnie. Jedni dobijali się i próbowali wyważyć drzwi do mieszkania, z którego wyszła dziewczynka i do lokalu obok, jednak bezskutecznie. Inni w tym czasie rozłożyli koc pod blokiem. Chwilę później dziewczynka spadła. Wszystko wydarzyło się jeszcze przed dotarciem służb ratunkowych.
To była reakcja wymagająca nie tylko odwagi, ale również ogromnego opanowania. W sytuacji, w której liczyła się każda sekunda, mężczyźni zachowali przytomność umysłu i podjęli działanie, które ograniczyło skutki upadku z tak dużej wysokości.
To najlepsze, co można było zrobić w tej sytuacji. Gdybyśmy zastali dziewczynkę zwisającą z balkonu, nasze działania byłyby podobne i polegałyby na rozciągnięciu naszej płachty. Mężczyźni wykazali się nieprawdopodobną przytomnością, a ten koc zdecydowanie zamortyzował upadek - powiedział nam Paweł Leszczyński ze straży pożarnej w Łomży.
Dziecko pod obserwacją
Po zdarzeniu dziewczynka została przetransportowana do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Jej stan jest dobry. Dziecko jest poobijane, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. 4-latka nadal pozostaje pod obserwacją lekarzy.
Matka dziewczynki spała. Miała 0,7 promila alkoholu
W mieszkaniu w chwili zdarzenia znajdowała się matka 4-latki. 27-letnia kobieta spała. Badanie wykazało, że miała około 0,7 promila alkoholu w organizmie. Udało się ją dobudzić dopiero po upadku dziecka z wysokości.
Kobieta najprawdopodobniej w środę usłyszy zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za to grozi do 5 lat pozbawienia wolności.