Właściciel przyjechał sprawdzić mieszkanie i zastał w nim obcego mężczyznę. Podejrzewał, że podczas wcześniejszego oglądania lokalu zniknęły zapasowe klucze, które wisiały przy drzwiach. Gdy poprosił młodego lokatora o wyjście, ten miał uderzyć go głową w czoło. 62-latek uciekł z budynku i wezwał policję.
Funkcjonariusze znaleźli właściciela z krwawiącą raną. W samym mieszkaniu nie było już nikogo, choć otwarte pozostawały zarówno drzwi wejściowe, jak i balkonowe. Policjanci zabezpieczyli kartkę z danymi osobowymi i wyszli z bloku.
Wtedy spotkali 20-latka, którego znali z wcześniejszych interwencji. Właściciel wskazał go jako mężczyznę przebywającego w jego mieszkaniu. Podczas próby zatrzymania młody człowiek miał wyzywać policjantów i odmówić podania danych. Następnie zaatakował jednego z funkcjonariuszy, szarpiąc go i dusząc. Drugiego uderzył pięścią w głowę.
Czytaj też: Kobiety zostały skrzywdzone. Jarosław K. podawał się za pracownika firmy fotowoltaicznej
20-latek został obezwładniony i przewieziony do policyjnej celi. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Usłyszy zarzuty kradzieży z włamaniem, uszkodzenia ciała właściciela oraz znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej policjantów. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.